Strona główna / Wiadomości / 2007 / styczeń / Białowieża: żubry chodzą z nadajnikami

Białowieża: żubry chodzą z nadajnikami

fot. I. Jóźwik

Zbadanie zasięgu terytorialnego żubrów jest jednym z celów badań radiotelemetrycznych kilkunastu żubrów w Puszczy Białowieskiej prowadzonych przez naukowców z Zakładu Badania Ssaków (ZBS) Polskiej Akademii Nauk w Białowieży (Podlaskie).

Naukowcy śledzą 13 żubrów, które mają założone specjalistyczne obroże z nadajnikami, ale obserwują też osobniki bez nadajników - na przykład po tropach na śniegu.

Obecna zimowa pogoda - po sporych opadach śniegu - sprzyja obserwacjom żubrów, które zaczęły się zbierać w zimowych miejscach dokarmiania. W poniedziałek naukowcy obserwowali żubry w północnej części Puszczy Białowieskiej w okolicach zalewu Siemianówka. Na otwartym terenie spotkali tam stado 18 żubrów.

Naukowcy obserwują żubry, bo chcą zbadać jak te zwierzęta użytkują przestrzeń, w której żyją, jakich terytoriów potrzebują, jakie zajmują, jak się kojarzą w tej przestrzeni, czym różnią się terytoria samic i samców.

Monitoring radiotelemetryczny jest połączony z badaniami genetycznymi. Naukowcy - za pomocą robionych zdalnie żubrom "zastrzyków" (mierząca 1,5 mm igła ze strzykawką wyrzucana jest w stronę żubra z pewnej odległości, po czym odpada i jest zabierana) - pobierają mini-próbki ze skóry i mięśni żubrów. Na tej podstawie mogą np. ustalić rodziców danego cielaka, badać zmienność genetyczną, oceniać które i ile osobników bierze udział w rozrodzie. To ważne, gdyż całe obecne białowieskie stado zostało odtworzone z zaledwie kilku osobników i jest ze sobą bardzo blisko spokrewnione, co jest dla nich zagrożeniem.

Część nadajników, które noszą białowieskie żubry to nadajniki satelitarne, które dzięki technologii GPS z modułem GSM same mogą wysyłać do naukowców SMS-y z informacją o lokalizacji w danym momencie. Naukowcy mogą również wysyłać SMS-y do obroży na szyi żubra po to, żeby zmienić konkretne zalecenia jeśli chodzi np. o odstępy w czasie podawania informacji o lokalizacji - wyjaśnił PAP koordynator badań dr Rafał Kowalczyk z ZBS PAN. Dane przesyłane przez nadajniki są odbierane przez stację bazową podłączoną do komputera.

Z dotychczasowych obserwacji wynika m.in., że białowieskie żubry żyją w kilku dużych grupach, które raczej nie mieszają się ze sobą. Jedna z takich grup widocznych zimą (wiosną i latem żubry swobodniej rozchodzą się po puszczy - PAP) liczy około 120 zwierząt. Kowalczyk mówi, że to za dużo, bo tak duże skupisko zwierząt sprzyja roznoszeniu chorób i pasożytów. Chodzi o to, żeby te grupy były mniejsze.

Wiadomo już także, że część populacji żubra rozprzestrzenia się poza Puszczę Białowieską. Zlokalizowano bowiem żubry np. w okolicach Bielska Podlaskiego, na terenie nadleśnictwa Nurzec czy w okolicach Siemiatycz. Dobrze mają się też żubry przesiedlone 2 lata temu do Puszczy Knyszyńskiej. Dwie samice w tej puszczy również chodzą z nadajnikami.

Badania są prowadzone od dwóch lat. Najprawdopodobniej w połowie lutego 5 kolejnych żubrów zostanie zaopatrzonych w obroże z nadajnikami sprowadzanymi z Kanady. Zgodę na to wydała już odpowiednia komisja etyczna oraz minister środowiska.

Badania były dotąd finansowane z grantu z Ministerstwa Nauki. Teraz mają być kontynuowane w ramach Programu "Żubr" i dotacji z unijnego programu LIFE, którego realizacja ma się zacząć jak tylko zostaną zawarte formalnie wszelkie umowy pomiędzy partnerami w tej sprawie, prawdopodobnie jeszcze w lutym.

Obecnie w polskiej części Puszczy Białowieskiej żyje około 400 żubrów. Ile dokładnie, będzie wiadomo jak uda się przeprowadzić doroczne zimowe liczenie tych zwierząt. By policzyć żubry, muszą się one zgromadzić w miejscach dokarmiania. Dzieje się tak, gdy jest śnieg. Liczenie ma się wkrótce zacząć.

(PAP)